środa, 4 maja 2011

Wracam do domu...

Chyba nareszcie, po dwóch i pół roku spędzonych za granicą, odkryłem gdzie jest moje miejsce. I nie jest nim Kraków. Już nigdy więcej. Wystarczył trzydniowy pobyt w 'Ojczyźnie', bym miał definitywnie dość ludzi, miejsc, zdarzeń na długo. Może nawet na dłużej niż całe moje życie. Siostra w końcu, po 3 latach odkąd dowiedziała się ode mnie osobiście, że jestem gejem, powiedziała, co o tym myśli. Że to chore, że w Polsce to nienormalne i że sie bardzo wstydzi faktu mojej orientacji seksualnej przed znajomymi i jej przyjaciółmi. Szwagier chciał mi ukraść laptopa, pod pozorem wielkiej troski o niego, by "nikt mi go nie wyniósł z domu". Ciekawe - mieszkanie ma antywłamaniowe, stalowe drzwi z zamkiem wewnętrznym. Żeby te drzwi otworzyć, trzeba by je wyjąć razem z futryną.

W sobotę w południe pojechałem sobie na krakowski rynek. Nie było mnie tam ponad rok, trochę zatęskniłem za tym widokiem. Moja siostra - jak się okazało - pomyślała, że ja pojechałem "dać dupy na rynek, ale nikt mnie nie wyruchał". Kiedy to usłyszałem, stanąłem jak wryty... Zupełnie nie wiedziałem, co odpowiedzieć.

W ciągu 24 godzin od przylotu, zostałem zalany tak wielką ilością agresji, złości, nienawiści, zazdrości i innych negatywnych emocji, że postanowiłem skrócić swój - w zamiarze 11-dniowy pobyt w Polsce i wrócić do Dublina, bez względu na koszty bądź cokolwiek innego. Fakt, bilet był drogi. Ale nic to. To tylko pieniądze i póki jestem zdrowy i mam dwie ręce, można je odpracować.

Dalej dochodzę do siebie po tych wszystkich wydarzeniach. Dociera do mnie, że już nie mam miejsca w Polsce. Czuję się trochę jak na wygnaniu. Choć, jak mówią, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Może to Naczelny chciał mi pokazać, że moje miejsce jest w Dublinie, że od dzisiaj tutaj mam szukać swojego szczęścia. I może kiedyś je znajdę.

Jedynym miłym akcentem była rozmowa z Mamą. Nie widziałem się z nią ponad rok. Nie mieliśmy żadnego kontaktu przez ponad rok. Głównie z powodu jej alkoholizmu. Nie przestała pić, pewnie nie przestanie do końca. Usłyszałem jednak od niej, że bez względu na to, jaki jestem i kim jestem, ona nigdy nie przestanie mnie KOCHAĆ, że ZAWSZE będę jej synem bez względu na wszystko, że zawsze będzie mnie bronić i stawać po mojej stronie.

Za te słowa, chyba - jeżeli nie potrafię jej kochać - powinienem oddać jej chociaż pełen szacunek.

2 komentarze:

  1. Jasne ,że mam ochotę skomentować.Dobrze zrobiłeś ,ze wróciłeś tam gdzie Ci dobrze.Ja mam 55 lat jestem hetero i rozwódką.Szukam partnera również hetero , dobrze by było gdyby mnie pokochał hihi.Mieszkam w małej miejscowości i czuje się tak samo źle jak Ty.Przyjaźnie ,związki są nastawione na jakieś korzyści , przeważnie materialne, ani grama uczucia , ciepła i normalności.Żyj tak by to Tobie było dobrze.Olej tych wszystkich którzy ,nasyceni są fałszem i obłudą.Olej. Życzę powodzenia.mój adres email możesz do mnie napisać irka3@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. zrobiłeś najlepszą rzecz na świecie wyjechałeś, tutaj nie ma dla nas życia może za 30 lat coś się zmieni w co watpie. Teraz dla wiekszości polaków jesteśmy jak żydzi dla niemców w latach wojny. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli tylko masz ochotę - skomentuj.